🏀 Jak Przemycić Warzywa W Diecie Dziecka
Jak przemycić warzywa w diecie? Można spróbować w wersji na słodko: i tu pojawia się przepis na babeczki z marchewką. To dobra przekąska na podwieczorek lub II Śniadanie do pracy lub szkoły .
Pomysłowość bardzo przydaje się w kuchni. Zwłaszcza mamom wybrednych przedszkolaków, które na widok marchewki czy szpinaku uciekają od stołu. Na szczęście jest wiele patentów na to, by przemycić w posiłku zdrowe warzywa lub po prostu sprawić, że dziecko się do nich przekona. Nawet maluch, który jest niejadkiem!
Przez pierwszy rok życia podstawą diety dziecka jest mleko matki lub modyfikowane. Równolegle do jadłospisu malucha wprowadzane są produkty uzupełniające, m.in. warzywa, jajka i mięso. Z czasem to one staną się głównym składnikami diety naszej pociechy, jednak mleko nadal powinno być w niej obecne.
Zasady diety niskobiałkowej. Główną zasadą diety niskobiałkowej jest konieczność ograniczenia białka w diecie, do jak najniższego poziomu. W ciągu doby nie powinno się przekraczać dawki wynoszącej – 40-50 g, czyli na kilogram masy ciała to około 0,6-0,7 g. Co ważne trzeba postawić na pełnowartościowe źródło białka, a
Mogą to być gotowane warzywa i produkty warzywno-mięsne, ale też pieczywo i napoje z dodatkiem mleka. Ważne, aby kolacja nie była ciężkostrawna. Pamiętaj. Nie trzeba przejmować się naturalnym szczupleniem sylwetki dziecka w okresie wzmożonego wzrostu. Nie świadczy to o niedożywieniu, ale o zużywaniu tkanki tłuszczowej na cele
Jak przemycić warzywa i zdrowe składniki w diecie małego niejadka? Mamy na to sposób! Spróbuj przygotować placuszki z szyneczką Sokoliki bez dodatku sztucznych konserwantów, w naszej wersji z
To dobra wiadomość nie tylko dla rodziców, chcących przemycić warzywa w diecie dziecka - ale również tych dorosłych, którzy chcieliby poprawić swoją codzienną dietę. Wybierając ekologiczny sok wielowarzywny – możesz liczyć na szybkie dostarczenie organizmowi potrzebnych witamin i składników odżywczych.
Jak sprawić, aby trzyletnie dziecko jadło więcej warzyw. BLW. 15 czerwca, 2019. Jako dziecko nie lubiłam warzyw. Cebulę wybierałam praktycznie z każdego obiadu. Na kanapce akceptowałam wyłącznie pomidora. Gdy zobaczyłam szczypiorek w jajecznicy od razu dziękowałam za talerz. W niedzielnym rosole nie mogło być nawet najmniejszego
Ważny Temat - Czy wiesz, jak dbać o odporność swojego dziecka? Ważny temat - Pierwszy krok w alergii pokarmowej i atopowym zapaleniu skóry; Ważny temat - Jestem duży, jem jak dorosły. Czyli o nauce samodzielnego jedzenia. Ważny temat „Ząbkowanie nie takie straszne, jak je malują” Kaszel i choroby układu oddechowego dziecka
5zq5Fv. Mój 10 – letni syn je warzywa i owoce tylko wówczas, gdy dostaje je pokrojone i ułożone obok siebie na talerzu – bez przypraw, oliwy czy jakiegoś sosu. Nie mogą być wymieszane, bo wówczas za bardzo przypominają surówkę. Zarówno do obiadu, jak i kolacji dostaje talerz różnych warzyw. W ciągu dnia miskę owoców. Problem jest zwykle przy śniadaniu, na które w ciągu tygodnia nie możemy poświęcić bitej godziny 🙂 Gdy patrzę na starszego syna wiem, że większość dziwactw związanych z jedzeniem minie. Ale zanim to nastąpi, każdy rodzic musi się nieźle nagłówkować, by dieta pociechy była zróżnicowana i nie opierała się na kilku akceptowanych produktach. Od lat prawie przy każdym przygotowywanym posiłku kombinuję, jak ukryć w nim warzywa. Sprawdzone pomysły poniżej. Co najważniejsze są smaczne i mogą być, dla nas dorosłych, kolejną porcją warzyw. Pesto z prawie każdej zieleniny W blenderze miksuję ząbek czosnku, pestki słonecznika lub orzechy włoskie/ ziemne/ nerkowca i oliwę. Powoli dodaję rozdrobnioną zieleninę. I tu wszystko zależy od tego, co chcemy dziecku „wcisnąć” :-). Możemy dodać: natkę pietruszki, jarmuż, rukolę, szpinak. Jeżeli macie dostęp do świeżych warzyw bez chemii dodajcie natkę marchwi lub listki rzodkiewki lub kalarepki. Dla złagodzenia smaku np. rukoli można dodać trochę naturalnego jogurtu. Na koniec dodajemy soli do smaku i oliwy, aby osiągnąć pasującą nam konsystencję. Takie pesto jest pysznym dodatkiem do makaronu, ryżu i każdej kaszy. Można posmarować nim naleśniki i zrobić tosty. Warzywne muffiny Przemycimy w nich każde warzywna o raczej neutralnym smaku. Brokuły czy kalafior będzie wyczuwalny już nawet podczas pieczenia – szczególnie przez wszystkich, którzy tych warzyw nie znoszą. Ale dynia, cukinia, szpinak, marchew, korzeń pietruszki i selera będą raczej niewyczuwalne. Warzywa drobno trzemy (cukinia, marchew, pietruszka, seler), robimy z nich pure (dynia) lub blendujemy (szpinak). Tak przygotowane łączymy z pozostałymi składnikami na muffiny. Doprawiamy na słodko lub wytrawnie. Sos zagęszczany warzywami Już nie robię innych sosów. Do każdego przygotowywanego mięsa (oprócz przypraw) dodaję warzywa. Przed podaniem blenduję je na gładki sos. Do smaku można dodać śmietanę. Ciekawego aromatu doda zblendowana na gładką masę surowa cebula. Smak zależy od tego, na jakim etapie ją dodamy do gotowanego czy pieczonego mięsa. Im później tym bardziej będzie wyczuwalna. Dodana na samym początku ma zupełnie inny smak. Dla nas wrażenia smakowe, dla dziecka witaminy. Warzywne słodycze Najważniejsze, aby dziecko nie zaglądało do kuchni, gdy się je przygotowuje. Gdy zobaczy ilość warzyw, którą mamy zamiar dodać do ciasta czy ciasteczek, nie da się już namówić nawet na spróbowanie. Do najpopularniejszych należy chyba ciasto marchewkowe, na które w internecie są setki przepisów. Ja najczęściej do słodyczy wykorzystuję różne rodzaje fasoli (czerwonej, adzuki, pinto). Warzywne ciasto na pierogi i nie tylko Zblendowane warzywa (szpinak, jarmuż, natkę pietruszki, marchwi, rzodkiewki) lub pure (dynia, marchew, korzeń selera i pietruszki, bataty) dodajemy do ciasta na pierogi, naleśniki, omlety. Tak samo postępujemy przygotowując gnocchi i kopytka. Śniadaniowe koktajle Mój syn nie ma czasu na jedzenie podczas przerw. Często nie dociera do szkolnej stołówki na obiad. Nie może więc wyjść do szkoły bez śniadania. Niestety o trudno go namówić na duży posiłek. Nie jadamy gotowych płatków śniadaniowych, kanapki nie wchodzą w grę. Wyjściem są zbożowe koktajle z dodatkiem szpinaku, jarmużu, awokado. Wieczorem gorącą wodą zalewam sporą porcję (dla 4 osób) mieszanki płatków np. owsianych, orkiszowych, gryczanych. Jest w nich też trochę sezamu, pestek słonecznika, siemienia lnianego, owoców goji itp. Rano 2 łyżki napęczniałej mieszanki blenduję z naturalnym jogurtem, miodem, łyżką awokado i garścią np. szpinaku. Czasami dodaję trochę kakao lub karobu. Warzywne placki ziemniaczane Niestety mój syn rzadko da się namówić na placuszki np. z cukinii czy dyni. Ale placki ziemniaczane z bardzo drobno utartymi białymi warzywami korzeniowymi już zje. Nie mogę przesadzić tylko z ilością warzyw. To nadal mają być placki ziemniaczane. Warzywne pure Bardzo lubimy ziemniaczane pure. Od jakiegoś czasu wzbogacone innymi warzywami. Zaczęłam od łączenia ziemniaków z batatami, które wszyscy lubimy. Teraz dorzucę ząbek czosnku, cebulę, marchew, seler. I oczywiście zioła. Warzywne chipsy i frytki Nie kupujemy chipsów i mrożonych frytek. Może dlatego te domowe mój syn zaakceptował. Chipsy robię przede wszystkim z jarmużu, batatów, cukinii i buraków – te ostatnie jadam jednak tylko ja. Frytki – z batatów, marchwi, selera. Zupy krem W małych ilościach przemycimy wszystkie warzywa. Najsmaczniejsze są jednak te, które gotujemy na esencjonalnym bulionie warzywnym. I do niego dodajemy warzywa – już te wybrane. Moi synowie do zup dodają grzanki (robimy je z czerstwego chleba, którego nigdy nie wyrzucamy). A jakie są Twoje pomysły na przemycanie warzyw do diety niejadka?
Temat spożywania pięciu porcji warzyw i owoców dziennie, dotknął chyba każdego rodzica. To zacna i słuszna idea, jednak w praktyce często wymaga od nas rodziców sporej gimnastyki. Sami często mamy problem z przestrzeganiem tej zasady, a co dopiero przekonać dzieci do jedzenia takiej ilości zdrowych rzeczy w ciągu dnia. Jak to wychodzi w praktyce? Różnie ;) Czy wszyscy rodzice przestrzegają tej zasady? Pewnie nie, ale na pewno bardzo się starają :) Co w takim razie zrobić, aby bez płaczu i zgrzytania zębami dostarczyć dzieciom odpowiednią ilość witamin? Podpowiem Wam dziś kilka moich sposobów na to jak przemycić warzywa i owoce w codziennej diecie! 1. Wyciskany sok To chyba najpopularniejsza forma przemycania witamin dziecku. Każdy z nas próbował tej metody i chyba każde dziecko ma chociaż jeden sok, który uwielbia. Prawda? Mój ulubiony to ten ze szpinakiem, a moja córka ze smakiem wypija pomarańczowy ;) 2. Owocowe lody i sorbety Wystarczy zmiksować owoce z jogurtem naturalnym, przełożyć do kolorowych foremek i gotowe! Które dziecko oprze się lodom? Chyba żadne! To idealny przykład na połączenie przyjemności z czymś pożytecznym. 3. Dżem Owoce znajdziemy też w dżemach (szczególnie w tych domowych oraz 100%). Jeśli dżem nie jest tym co nasze dziecko uwielbia, to możemy pokombinować i na przykład zawinąć go w naleśniku! Niby banał, ale jednak jest mnóstwo dzieci, które zjedzą wszystko jeśli tego „nie widać” ;) (ja robię naleśniki z mąki pełnoziarnistej, aby było jeszcze zdrowiej) 4. Zupy krem To sposób, który stosuję najczęściej ;) Dzięki temu moja córa je prawie wszystkie warzywa, bo w takiej zupie mogę przemycić wszystko! Jedyny warunek, to posypka z parmezanu ;) 5. Foundie Niewielkie owoce możemy obtoczyć w czekoladzie! Co więcej, możemy poprosić dziecko, aby samo to zrobiło! Genialna zabawa,a przy tym jeszcze przemycamy witaminy! 6. Mus owocowy Chyba każde dziecko próbowało kiedyś deserku ze słoiczka i chyba większość z nich wcinała je tak, że uszy się trzęsły ;) Większemu dziecku oczywiście nie wypada jeść ze słoiczka, ale z tubki czemu nie! Taki mus możemy zabrać zawsze ze sobą. U nas bywa czasem tak, że sporo podróżujemy, a co za tym idzie nie zawsze da się „mądrze” rozplanować jedzenie. Kończy się to jedzeniem „na mieście” lub w trasie. Jak zadbać o porcję witamin, gdy jedzenie zastanie nas w drodze na drugi koniec Polski? Na szczęście restauracje co raz częściej myślą o dostarczaniu wartościowych dań i przekąsek naszym dzieciom. Przykładem na to jest wprowadzenie przez McDonald’s musów owocowych do zestawów Happy Meal ;) 7. Ciasta Wiadomo, że tak przetworzone owoce nie będą mieć tylu witamin i składników odżywczych co świeże owoce. Są jednak dzieci, które nie przepadają za bananem czy marchewką ale mogę się założyć, że ciasto zrobione przy użyciu tych składników będzie jednak bardzo smakować! O tym, że owoce były w cieście możemy powiedzieć naszemu dziecku dopiero po zjedzeniu. A co! ;) 8. Obrazki na kanapkach Proste, ale bardzo skuteczne! Można tworzyć przeróżne buźki, misie, domki itp. Warzywa w takiej formie smakują podobno lepiej… 9. Sos Ja najczęściej przemycam warzywa w sosie bolognese, ale jest też mnóstwo innych do których możemy dodawać warzywa (np. sos koperkowy) 10. Suszone owoce Uwielbiam suszone truskawki i daktyle. Niestety nie udało mi się tą miłością zarazić córki… Cóż jest jeszcze dużo możliwości np. rodzynki, morele… Przecież to takie cukierki ;) Każda mama ma swoje sztuczki i sposoby na przemyt. Można powiedzieć, że po części jesteśmy przemytniczkami ;) Jakie są Twoje sposoby? Koniecznie podziel się nimi!
Od kilku dobrych lat w trwa „moda” na zdrowe jedzenie i taki styl życia. I chociaż my dorośli jesteśmy świadomi tego, że owoce i warzywa należy jeść, to dzieciom ten fakt czasem trudno wytłumaczyć. Ze świecą szukać tych, które bez problemu i ze smakiem zjadają surówkę na obiad. Pewnie słyszeliście o programie “5 porcji warzyw, owoców lub soku”. Cała kampania ma charakter edukacyjny i ma na celu promocję zasad zbilansowanego żywienia i spożywania co najmniej 5 porcji warzyw i owoców w ciągu dnia, gdzie jedną z porcji stanowi sok (ok. 200 ml). Chodzi tu też o to, żeby uświadamiać rodziców i opiekunów, że im wcześniej dziecko pozna zdrowe nawyki żywieniowe, tym szybciej uzna je za naturalne i samo będzie sięgało po wartościowe produkty, takie jak warzywa i owoce. Ale hola hola, przecież to nie jest takie proste. Bo mimo tego, że kampania trwa od 2008 roku, a świadomość żywieniowa wciąż się zwiększa, to nadal wiedza nie zawsze idzie w parze z praktyką i zdarza się, że rodzice mają kłopot z tym, żeby dotrzeć do swoich pociech i ich zdrowego rozsądku. Tymczasem czym skorupka za młodu nasiąknie… Czy to znaczy, że jako rodzice mamy jak ognia unikać kupowania słodycz? Bez nich dzieciństwo wydaje się przecież jakieś niepełne. Nie o to chodzi. Ja osobiście nie słyszałam o przypadku, gdzie udało się wychować dziecko, które nie wiedziało o istnieniu czekolady czy żelków. Chodzi raczej o to, by tak wkomponowywać w posiłki owoce, warzywa i soki, by dziecko poczuło, że to coś fajnego. Sama od 7 lat walczę, żeby do diety moich dzieci włączać jak najwięcej zdrowych porcji. I z tego co wiem, to inne matki też walczą, choć na dwa różne sposoby. Jedne próbują świadomie dodawać owoce i warzywa do diety dzieci, bez żadnych podchodów. Ale sami przyznacie, że to ciężka praca i tak naprawdę czekanie na cud. Przykład? Codziennie z uporem maniaka kładę Lence na talerz z obiadem jakąś surówkę, której ona po prostu nie zjada. Ale nie poddaję się, może kiedyś spróbuje. Inne mamy biorą zaś dzieci podstępem i przygotowują jedzenie tak, żeby dziecko nawet nie wiedziało co je. Ale czy to ma w ogóle sens? Przecież jak dziecko dorośnie, to w sklepie i tak nie wybierze pomidora, bo nawet nie będzie świadome, że go jadło, tyle że pod inną postacią, np. w formie sosu do spaghetti. A dzieci w zasadzie lubią makarony, prawda? Więc nic prostszego: miksujesz te pomidory, dodajesz paprykę, polewasz tym wyśmienitym sosem spaghetti i dziecko wcina jak opętane. No łatwizna. Tylko problem polega na tym, że nie zawsze jest tak, jak to sobie wymyślimy. A podawanie tego sosu do spaghetti jak najbardziej jest dobrym sposobem, ale lepiej kiedy dziecko wie z czego on jest zrobiony. Tak więc są przypadki łatwiejsze i takie, które wydają się całkiem beznadziejne. I mogłabym pisać Wam tutaj porady w stylu: niech jedzenie będzie zabawą, przygotuj jedzenie razem z dzieckiem, baw się jedzeniem itp., ale o tym możecie przeczytać już wszędzie i pewnie o tym wiecie. Zresztą osobiście uważam, że przemycanie warzyw i owoców w diecie dziecka wcale nie jest aż takie dobre. Owszem, może działa na krótką metę, bo dziś uda się przemycić marchewkę, dziecko zje porcję beta karotenu, ale w ten sposób nie nauczymy go dobrych nawyków żywieniowych i za kilka lat samo z siebie nie sięgnie po warzywo. No nie tędy droga. Bo nawet jak się nie przyznamy do spisku i dziecko łyknie potrawę, to czy w ten sposób polubi tego brokuła? No nie, bo nawet nie będzie czuło jego smaku. Ja stoję gdzieś pośrodku jednej i drugiej teorii. Jeśli widzę, że moje dziecko przez dłuższy czas nie zjada odpowiedniej porcji warzyw (na szczęście z owocami nie mamy takiego problemu) to stosuję podstęp. Niestety, ale dla mnie priorytetem jest, żeby syn i córka rozwijali się prawidłowo i chwycę się każdej metody. Jednocześnie walczę, żeby w miarę świadomie zjadali owoce i warzywa na tyle, na ile to możliwe. A przez lata macierzyństwa wykombinowałam kilka cwaniackich sposobów i serwuję im: 1. Domowy sorbet owocowy bez cukru – sorbet to w końcu nic innego jak zmiksowane owoce. Więc nawet jeśli w oczach dziecka owoc nie jest pierwszym, co przyjdzie mu na myśl, kiedy pomyśli o przekąsce, to w takiej postaci raczej nie będzie protestowało. Do sorbetu owocowego możecie użyć prawie każdego owocu. Oto mój ulubiony przepis na domowe lody owocowe: mrożone truskawki ( świetnie smakują też maliny, mango, porzeczki) 1 zamrożony banan (zastąpi cukier) 1 łyżka jogurtu naturalnego 1 łyżka jogurtu greckiego Zamrożone owoce wkładamy do pojemnika i blendujemy. Dodajemy jogurt naturalny i grecki, dokładnie mieszamy i lody gotowe. Domowy sorbet owocowy 2. Sok – według Instytutu Żywności i Żywienia, to warzywa i owoce powinny być podstawą diety i należy spożywać je codziennie (min. 400 g) w podziale na 5 porcji, z tym że jedną z nich może być właśnie szklanka soku (ok. 200 ml), także tego pasteryzowanego. Bo np. szklanka 100% soku pomarańczowego zaspokaja ok. 50 – 60% dziennego zapotrzebowania na witaminę C. A Wy, jeśli się wahacie w sklepie czy powinniście kupić sok owocowy z kartonu czy butelki, to już Was uspokajam. Taki sok nie zawiera konserwantów ani cukrów (w tym słodzików), bo po prostu nie może – regulują to odpowiednie przepisy. Cukier widoczny na opakowaniu w tabeli wartości odżywczych to ten sam naturalny cukier i w tej samej ilości, jaki znajdował się w owocach, a nie cukier dodany przez producenta. Co ciekawe, te same regulacje prawne zabraniają dodawania do soków jakichkolwiek konserwantów i sztucznych barwników. Z kolei popularna pasteryzacja wcale nie oznacza, że sok jest gorszej jakości. Wręcz przeciwnie – proces pasteryzacji ma na celu zniszczenie drobnoustrojów i enzymów, które pozostawione w soku prowadziłyby do jego psucia. Tak więc, 100% sok owocowy zawiera wyłącznie sok wyciśnięty z owoców. 3. Domowy kisiel – to naprawdę fajny sposób na owoce: truskawki, maliny, czereśnie – jeśli tylko jest na nie sezon, to polecam Wam zrobić z nich pyszny kisiel. A poza sezonem mrożone owoce też świetnie się sprawdzą. Może w takiej formie posmakuje Waszym dzieciakom. Przepis na domowy kisiel: maliny odrobina cukru 3 łyżeczki mąki ziemniaczanej 150 ml wody Maliny blenduję (kiedy dzieci były mniejsze, owoce dodatkowo przecierałam przez sitko, żeby pozbyć się pestek). W małym rondelku gotuję 75 ml wody, w pozostałych 75 ml rozpuszczam mąkę ziemniaczaną i cukier. Do zagotowanej wody dodaję maliny i ciągle mieszając wlewam mąkę z wodą i cukrem. Domowy kisiel gotowy. Domowy kisiel 4. Koktajle – większość dzieci je lubi, ale robi się groźnie, gdy chcemy do tych owocowych dołożyć jakieś warzywo. Bo to przecież wg maluchów nie pasuje. Dlatego starszym dzieciom trzeba tłumaczyć, że dodajemy ich trochę, bo są zdrowe i że nawet nie odczują tego w smaku, a porcja witamin trafi do brzuszka. Ja przygotowując koktajle, staram się nie stosować podstępów. Umawiam się ze starszą córką, że do blendera wrzucam owoce, które lubi i maleńkie kawałki tych warzyw, których nie toleruje. Wypija, wie, że są w kubku, ale też nie czuje ich smaku. Ona nie marudzi, ja jestem zadowolona, że Lenka zjadła warzywa i co najważniejsze, zjadła je świadomie. 5. Sosy do makaronów – powtórzę, że dzieci przeważnie kochają makarony. Sama od wielu lat przygotowuję sos pomidorowy do makaronu według jednego, bardzo prostego przepisu. Moje dzieci wprost go uwielbiają. Przepis na sos pomidorowy do makaronu: 400 g świeżych pomidorów (lub z puszki) 1 średnia cebula 2 ząbki czosnku 3-5 łyżek śmietany 30% sól, pieprz, bazylia świeża lub suszona, papryka słodka 3 łyżki śmietany 30% Pomidory kroimy na bardzo małe kawałeczki i zaczynamy gotować bez przykrycia przez około 10 minut. Po tym czasie blendujemy je na gładką masę i smażymy jeszcze przez 10 minut pod przykryciem. Na patelni podsmażamy cebulę pokrojoną w kostkę. Kiedy cebula się zarumieni i zrobi się miękka, dodajemy czosnek przeciśnięty przez praskę. Składniki łączymy ze sobą w garnku, przyprawiamy i gotujemy jeszcze chwilę, aż sos zgęstnieje. Na koniec do garnka wlewamy odpowiednią ilość śmietany i obiad gotowy. Sos pomidorowy do spaghetti 6. Omlet z niewidzialnymi warzywami – czyli jednak przemytniczy sposób, ale czasem trzeba. Zobaczcie jak ja sobie z tym poradziłam. Wystarczy zblendować warzywa na gładką masę, a malec nawet się nie zorientuje, że właśnie pożarł solidną porcję warzyw. Przepis na omlet z warzywami 2 jajka dodatki np: 1/2 pomidora 2 rzodkiewki szczypiorek rzeżucha olej kokosowy masło Masę jajeczną najlepiej przygotować w robocie kuchennym. Jajka będą wtedy napowietrzone i omlet wyjdzie miękki i puszysty. Zaczynamy od przygotowania niewidzialnych warzyw. W tym celu wrzucamy je do wysokiego naczynia i dokładnie blendujemy na gładką masę. Jajka ubijamy, a na chwilę przed końcem tej czynności dodajemy koktajl warzywny. Wszystko przelewamy na patelnię wysmarowaną olejem kokosowym (olej rozsmarowuję za pomocą ręcznika kuchennego, tak by patelnia była tylko lekko natłuszczona). Omlet smażymy około 5 minut na jednej i 1-2 minuty na drugiej stronie. Podaję z chrupiącą kromką ciemnego pieczywa razowego. Żeby uniknąć smażenia, przez chwilę podpiekam ją w piekarniku i jeszcze ciepłą smaruję masłem. 7. Metoda jednego gryza – kiedy Lenka nie chce czegoś jeść, to namawiam ją, żeby chociaż spróbowała. A prawda jest taka, że dziecko musi czasem spróbować wiele razy potrawę, żeby oswoiło się z jej smakiem. Jest szansa, że za którymś razem polubi. Jak widzicie, trochę tych cwaniackich sposobów mi się uzbierało przez te 7 lat. Niewątpliwie jeszcze uda mi się skolekcjonować ich więcej, bo przecież dziecko dziecku nierówne i Antoś może potrzebować zupełnie innych metod działania. Dla mnie najważniejszy będzie każdy mały sukces, kiedy moje dzieci zjedzą świadomie i ze smakiem owoce i warzywa. Na zdrowie! Program sfinansowany ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw. Organizator Stowarzyszenie Krajowa Unia Producentów Soków.
jak przemycić warzywa w diecie dziecka